Jak powinna przebiegać faza
Zapamiętywania w metodzie SITA?

ZapamiętywanieFaza Zapamiętywania następuje zawsze (choć nie koniecznie bezpośrednio) po zakończeniu fazy Inicjacji (więcej w artykule Jak powinna przebiegać faza Inicjacji?).

W fazie Zapamiętywania do umownej siatki pojęć odwzorowanej połączeniami neuronalnymi w mózgu dołączane są nowe nazwy tych pojęć w języku obcym. Po zakończeniu tej fazy nowe słowa, zwroty i sformułowania znajdują się w naszej pamięci.

Faza Zapamiętywania odbywa się w stanie relaksu, z użyciem urządzenia SITA. Podczas Zapamiętywania powinniśmy zapewnić sobie względny spokój, gdyż przerwanie tej fazy skutkuje koniecznością rozpoczęcia jej od nowa.

Przygotowanie do fazy Zapamiętywania polega na wyborze miejsca, gdzie nikt, ani nic nie będzie nam przeszkadzać. Powinniśmy przybrać pozycję siedzącą lub półleżącą z wygodnym podparciem dla karku, głowy i przedramion (więcej w artykule Komfortowa pozycja podczas nauki metodą SITA). W związku z tym, że będziemy przebywać w bezruchu, należy odpowiednio dobrać temperaturę otoczenia lub przykryć nogi kocem. Czytaj dalej

5 powodów… dlaczego stosowanie
urządzenia SITA przyspiesza naukę?

Uczenie się jest elementem życia każdego człowieka, często całego życia. Zmieniające się okoliczności prowokują modyfikacje lub specjalizacje zawodowe, otoczenie wciąga w nowe pasje i zainteresowania. Powstaje potrzeba, aby uczyć się sprawnie i szybko – bez przerywania bieżących zajęć.

5 powodów1. Stosowanie urządzenia SITA ułatwia wprowadzenie organizmu w stan relaksu. W stanie relaksu mózg pracuje efektywniej: regularny oddech zapewnia lepsze natlenienie krwi, rozluźnienie mięśni pozwala jej swobodniej krążyć, w związku z tym włączają się do pracy takie struktury mózgu, które w stanie zwykłej aktywności pozostają niewykorzystane. Czytaj dalej

Technika dla języka

Futurystyczne okulary z czujnikiem pod nosem, na uszach słuchawki – nauka metodą SITA przypomina na pierwszy rzut oka sceny z filmu science-fiction. Tymczasem z fiction nie ma nic wspólnego, bo to czysta science.

Idea jest prosta: urządzenie ma pomóc się zrelaksować. Wielu zapyta, co w tym takiego trudnego? Wracam z pracy, włączam telewizor i jestem wyluzowany! Otóż niekoniecznie. Stan relaksu charakteryzuje się wewnętrznym spokojem, rozluźnieniem mięśni, a przede wszystkim odpowiednią pracą naszego mózgu, który emituje tzw. fale alfa, o częstotliwości od 7 do 13 Hz. To taki stan, który osiągamy tuż przed zaśnięciem i zaraz po przebudzeniu. Z reguły trwa tylko chwilę, bo zaraz albo zasypiamy, albo się rozbudzamy i zaczynamy dzień.

Czytaj dalej

Trzy, dwa, jeden… SITA!

To właśnie decyduje o efekcie, żeby przed przystąpieniem do uczenia się, otrzymać wiedzę na temat jak to robić.

Do rozpoczęcia nauki metodą SITA będziesz potrzebować kursu wybranego języka obcego, urządzenia SITA oraz odtwarzacza dźwięku.

Urządzenie SITA pomaga nam osiągnąć i utrzymać stan relaksu, przetwarza oddech na sygnały świetlne i dźwiękowe. Diody w urządzeniu zapalają się w momencie wdechu i gasną przy wydechu. Podobnie dźwięk bio, pojawia się w momencie wdechu i zanika podczas wydechu.

Urządzenie współpracuje z każdym odtwarzaczem dźwięku wyposażonym w wyjście słuchawkowe.

Każdy kurs SITA składa się z podręcznika i sześciu płyt, na których jest łącznie ponad sześć godzin nagrań dźwiękowych. Całość podzielona jest na dziesięć odrębnych bloków tematycznych, które zawierają łącznie około 800 obcojęzycznych słów i zwrotów. Nagrania to dialogi czytane przez doświadczonych lektorów uzupełnione tłumaczeniami na język polski. Teksty dialogów znajdują się również w podręczniku, uzupełnione o wiadomości gramatyczne i ćwiczenia

Poznawanie systemu SITA rozpocznij od nauki osiągania stanu relaksu. Stan relaksu osiągniesz szybciej i łatwiej, jeśli zapewnisz sobie ciszę i spokój. Do nauki wybierz odosobnione miejsce. Pamiętaj o prawidłowej pozycji ciała podczas nauki. Siedź wygodnie, opierając plecy i głowę. W stanie relaksu twoje zmysły mogą się wyostrzać. To, co zazwyczaj nie zwraca twojej uwagi, w stanie relaksu może być przez ciebie mocniej odbierane, na przykład rozmowy w pokoju obok, gwar zza okna, czy zapachy. To naturalna reakcja. Większa wrażliwość na tego rodzaju bodźce, świadczy o tym, że udało ci się osiągnąć stan relaksu.

Postępuj zgodnie z opisem metody „IZA P”

A zatem… do nauki czas zasiąść.

Sekret Adama Małysza

Do osiągnięcia sukcesu w sporcie nie wystarczy talent i ciężka praca, najlepsze przygotowanie, ani rewelacyjna technika. Zawody sportowe są nie tylko sprawdzianem umiejętności, są również testem odporności psychicznej zawodników. Najlepsi – ci, którzy stają na podium są także mistrzami opanowania i radzenia sobie z napięciem. Co zrobić, żeby w tym decydującym momencie skoczyć najlepiej jak się potrafi, jak nie poddać się paraliżującemu napięciu?

Adam Małysz, czterokrotny medalista olimpijski, czterokrotny indywidualny mistrz świata i czterokrotny zdobywca Pucharu Świata, w jednym z wywiadów powiedział: Na stres nie ma uniwersalnej reguły, złotego środka. Wiele zależy od tego, w jakiej roli jedzie się na mistrzostwa. Zawodnik w formie jest pewny swego, ale wysokie oczekiwania zwiększają zdenerwowanie przed decydującymi momentami. Jeśli nie skaczesz dobrze, ludzie nie zwracają na Ciebie szczególnej uwagi i stres jest mniejszy. Ale z kolei w takiej sytuacji bardziej się chce wypaść jak najlepiej i z tego powodu popełnia się więcej błędów. I tak źle, i tak niedobrze.

Adam Małysz radzi sobie ze stresem… ucząc się języka niemieckiego. Nie uczy się jednak w tradycyjny sposób. Wykorzystuje do tego urządzenie SITA, które umożliwia mu zapamiętywanie w stanie relaksu. – Urządzenie SITA kupiłem jeszcze w trakcie współpracy z psychologiem Janem Blecharzem. Stosuję je już od kilku lat, pomaga mi ono zachować spokój przed najważniejszymi konkursami i znaleźć koncentrację przed skokiem. Urządzenie to umożliwia relaks i naukę języka w jednym, przy okazji postanowiłem więc podgonić trochę niemiecki. Na początku nie widziałem efektów nauki, muzyka relaksacyjna, nagrana na płytach z kursem języka, tak mnie uspokajała, że często zasypiałem. Dr Blecharz powiedział mi, żebym się tym nie martwił, bo wszystko jest w jak najlepszym porządku, nie dość że się relaksuję to dodatkowo uczę się języka. Potem miałem kilka razy dziwne wrażenie podczas rozmów z moim menedżerem Edim Federerem czy trenerem Heiznem Kuttinem, nagle okazywało się bowiem, że używam słówek, których znaczenia do końca nie znam. „Edi, rozumiesz co ja mówię?”- pytałem. A on na to, że sam jest zaskoczony tym, jak świetnie mi idzie po niemiecku. Dziś system SITA stosuję w wyjątkowych sytuacjach, zazwyczaj wtedy, gdy jestem bardzo niespokojny i rozstrojony przed startem. Języka nauczyłem się na tyle, że po konkursach regularnie zaczepiają mnie dziennikarze niemieckojęzyczni. SITA to metoda, którą poleciłbym wszystkim, którzy chcą samodzielnie nauczyć się języka oraz się zrelaksować.

AK

Noworoczne postanowienia

Gdy kończy się stary rok, a zaczyna nowy, niemal każdy z nas podejmuje trud zmiany swojego życia na inne, lepsze. Jest to czas postanowień noworocznych. Człowiek chciałby być młodszy, piękniejszy i mądrzejszy. Czyli w skrócie chce:

– schudnąć
– zacząć uprawiać jakiś sport
– nauczyć się porządnie angielskiego

Niestety, zapału i chęci wystarcza zwykle tylko na kilka pierwszych dni. Potem powracamy do złych, starych nawyków. Chociaż nikt z nas nie zakłada, że zamiast ćwiczyć lub biegać, wieczory będziemy leniwie spędzać na diecie ciasteczkowej, na kanapie przed telewizorem, to jednak zwykle tak się to kończy. Najgorsze, że gdy minie rok i znów podejmujemy wysiłek zmiany, to lista naszych noworocznych postanowień praktycznie się nie zmienia. Chcemy być szczuplejsi, bardziej wygimnastykowani i lepiej znać angielski. I tak rok za rokiem. Niezmiennie spotyka nas porażka. Dlaczego się tak dzieje?

Dlatego, że enigmatyczne „będę ćwiczył” lub „będę się uczył” to nie jest żadne postanowienie. To ulotne marzenie, to mrzonka. Nic więc dziwnego, że przegrywa w starciu z rzeczywistością. Aby postanowienie miało szansę realizacji, musi być wymierne i konkretne. Mieć swój harmonogram, którego się trzeba trzymać. Tyle a tyle, takich i takich ćwiczeń codziennie. Albo: codziennie przerobię jedną lekcję angielskiego. Plan musi być szczegółowy i realistyczny, a cząstkowe zadania proste i możliwe do wykonania.

Jednak nawet najlepszy plan nie zadziała, jeśli zabraknie woli do jego wdrożenia i wykonania. I to jest właśnie największy problem większości ludzi. Brak silnej woli. Nauka i ćwiczenia wymagają bowiem wysiłku i ciągłych wyrzeczeń. I to w imię czego? Nauka angielskiego jako cel jest bardzo mglista i mało pociągająca. Tymczasem cel musi być równie konkretny jak plan jego osiągnięcia. Zupełnie inaczej przecież uczy się człowiek, który wie, że za miesiąc czeka go egzamin lub zagraniczny wyjazd, a inaczej ktoś, kto tylko „chce się nauczyć”.

Dlatego właśnie chcę Ci zaproponować pewną metodę. To technika pozytywnej wizualizacji, która pomaga osiągnąć cel. Ludzie w większości przypadków nie wyobrażają sobie bowiem końcowych efektów swojego działania. Nie wiedzą, jak to będzie, gdy osiągną swój cel. Dlatego też zwykle go nie osiągają. Zapytajcie tych, który próbowali rzucić palenie. Początkowo negatywne efekty były tak przeważające, że cel zupełnie znikał z oczu i znów sięgali po papierosa.

Tymczasem metoda, którą Ci zaprezentuję, polega na uruchomieniu wyobraźni. Na wyobrażeniu sobie jak to będzie, kiedy osiągniesz zaplanowany przez siebie rezultat. Taka silna wizualizacja pozwala na przytłumienie początkowych, negatywnych efektów zmiany. Ciągle będziesz jasno i klarownie widział swój cel. To pomoże Ci przetrwać do momentu, kiedy dadzą o sobie znać pierwsze pozytywne efekty podjętego wysiłku. Wtedy już będzie łatwiej. Ta metoda naprawdę działa. Okazała się skuteczna w wielu przypadkach. Nie ma więc żadnego powodu, żeby nie zadziałała u Ciebie.

Po pierwsze więc, znajdź sobie jakieś spokojne miejsce. Usiądź wygodnie i odetchnij kilka razy głęboko. Rozluźnij się. Wyobraź sobie teraz, że siedzisz w ostatnim rzędzie dużej sali kinowej. Światło jest przytłumione, panuje lekki półmrok. Twarz muska Ci przyjemny wiatr. Gdzieś najwidoczniej jest otwarte okno. Nie widać też innych ludzi. Jest Ci wygodnie. Jesteś przyjemnie zrelaksowany.

Za chwilę zaczniesz oglądać film. Jest to film z Tobą w roli głównej. Cieszy Cię to. Już nie możesz się doczekać projekcji. Jeszcze zanim się zacznie, pomyśl o sytuacji, w której czułeś się silny i pewny siebie. Gdy odczuwałeś dumę z jakiegoś dokonania. Pozwól, by znów ogarnęło Cię to uczucie. Czujesz, jak błogie poczucie mocy rozprzestrzenia się po wszystkich zakamarkach Twojego ciała? Jesteś naprawdę niezwyciężony. Patrzysz z uśmiechem na ekran. Zaraz zacznie się film.

To film o tym, czego dokonasz, kiedy już nauczysz się angielskiego. Widzisz w nim siebie, jak płynnie i bez wysiłku rozmawiasz z obcokrajowcem, który Cię pyta o drogę. Nie musisz przy tym już machać rękami jak szalony. Udzielasz precyzyjnych wskazówek, pokazujesz drogę na mapie. W podziękowaniu, z uśmiechem dostajesz od niego adres e-mailowy i obietnicę, że jeśli kiedyś będziesz w Londynie, to on chętnie Ci się zrewanżuje. A juz za chwilę jesteś w pracy i rozmawiasz po angielsku przez telefon. Wszyscy współpracownicy wytrzeszczają na Ciebie oczy w niedowierzaniu. Sam szef też docenia Twoje umiejętności. Raz i drugi zostajesz poproszony o przetłumaczenie jakiegoś dokumentu. Potem towarzysz szefowi podczas ważnych negocjacji z zagranicznymi partnerami. Pniesz się w górę. Zarabiasz coraz więcej, coraz przyjemniej spędzasz czas.

Przygody filmowego bohatera wywołują błogi uśmiech na Twojej twarzy. Czujesz euforię. Przepełnia Cię moc. Przymknij teraz oczy i jeszcze raz zacznij oglądać ten film. Postaraj się, żeby obraz był możliwie autentyczny. Wprowadź więcej szczegółów. Dodaj też dotyk i zapach. Po kilku takich projekcjach, pomyśl znów o nauce angielskiego. Czy coś się zmieniło? Czy reagujesz inaczej? Jeżeli wszystko wykonałeś poprawnie, to zamiast obaw, że sobie nie poradzisz czy zniechęcenia czekającą Cię nauką, odczuwasz radosne oczekiwanie. To takie ekscytujące. Zobacz, ile możesz osiągnąć dzięki sile swojej wyobraźni!