Jakie są zalety samodzielnej nauki (języka obcego)

DzieckoZ pierwszymi latami życia człowiek uczy się samodzielności w wykonywaniu różnych czynności. Rodzice i opiekunowie stopniowo przekazują dzieciom odpowiedzialność za efekty podejmowanych działań. W większości przypadków momentem osiągnięcia całkowitej samodzielności jest pełnoletniość.

Biorąc pod uwagę system edukacji można doszukać się w nim także podobnej granicy. Kształcenie podstawowe i średnie – przeznaczone dla dzieci i młodzieży – ma określone ramy (plany i rozkłady zajęć). Kształcenie wyższe, dotyczące dorosłych, w znacznym stopniu bazuje (nawet, jeśli to tylko optymistyczne założenie) na ich samodzielnych wyborach, działaniach i decyzjach.

Samodzielność dotyczy także sposobu myślenia. Z czasem, własne, głęboko przemyślane przekonania i ugruntowane opinie zajmują miejsce wcześniejszych schematów i stereotypów. W tworzeniu się indywidualnego sposobu myślenia znaczącą rolę odgrywa doświadczenie – również to, nabyte w okresie niepełnej, rozwijającej się samodzielności – i czasem potrzeba dodatkowego bodźca, aby spojrzeć na nie z innej perspektywy.

Szczytnym celem szkoły jest wyposażenie młodych ludzi w wiedzę i umiejętności, które będą im przydatne w kreowaniu godnego i satysfakcjonującego życia. Wypełnienie tej funkcji powierza się nauczycielom, którzy – jeśli ich własne życie jest spełnione – stanowią doskonały przykład do naśladowania. W przypadku szkoły i uczniów, ten pozytywny wzór ma oddziaływanie daleko większe niż zawartość programu nauczania.

Co przekazuje dobry (w powyższym rozumieniu) nauczyciel? Czego uczy?

Wskazując wartościowe, różnorodne źródła wiedzy – uczy ciekawości świata. Pytając o opinie i dzieląc się swoim punktem widzenia – uczy krytycznego myślenia. Formułując zadania do wykonania – uczy samodzielności w dokonywaniu wyborów. Oceniając samodzielną pracę ucznia – uczy odpowiedzialności. Pokazując różne aspekty oceny: adekwatność do możliwości, zaangażowanie i efekt – uczy sprawiedliwości. Reasumując – kształtuje postawy i uczy, jak się uczyć. Uświadamia, że uczenie się jest procesem indywidualnym (7N – „nikt, nigdy, nigdzie, nikogo, niczego nie nauczył”) i zależy jedynie od nas samych.

Świadomość jak się uczyć jest kluczowa. Im wcześniej uda się ją wykształcić , tym łatwiej funkcjonować w dorosłym życiu. To ona pozwala na elastyczne dopasowanie się do zmieniającej się sytuacji.

W toku nauki języka obcego możemy korzystać z dostępnych pomocy tekstowych: podręczników, słowników, literatury i prasy; pomocy audio: nagrań słownych i muzycznych, audycji radiowych; pomocy wideo i pomocy interaktywnych, w tym nauczyciela. Możemy używać gotowych procedur postępowania, np. jak w metodzie SITA: inicjacja, zapamiętywanie, aktywizacja, powtórzenie. Możemy wybierać okoliczności nauki: czas jej rozpoczęcia i trwania, miejsce. Możemy decydować o jej organizacji: w dużej lub małej grupie, czy samemu. Jednak niezależnie od tych wszystkich zmiennych, odpowiedzialność za efekt nauki ponosimy sami.

Jakie są zalety samodzielnej nauki dla dorosłych? To jedyny sposób na naukę.

5 powodów, dlaczego…
ucząc się z wykorzystaniem stanu relaksu
należy stosować oryginalne materiały
do nauki SITA

Oryginalne materiały SITA

  1. Ilość materiału w każdej lekcji odpowiada możliwościom percepcyjnym uczącego się. Efektywne przyswajanie nowych treści odbywa się zawsze w kontekście wielu czynników. Jednym z nich jest czas. W określonym czasie jesteśmy w stanie zapamiętać określoną ilość informacji. Zaprezentowanie zbyt małej ilości niedostatecznie skupia naszą uwagę, zbyt dużej (w tym samym czasie) – rozprasza ją. W obu tych przypadkach osiągamy efekt poniżej średniej. Jeśli ilość przedstawionego materiału odpowiada możliwościom percepcyjnym uczącego się, zapamiętujemy blisko 100% tych treści.
  2. Podczas każdej lekcji korzystamy z podręcznika, aby zapoznać się w treścią lekcji w języku polskim. Zapamiętywanie nowych informacji przebiega lepiej, jeśli znamy kontekst, jakiego one dotyczą, oraz, kiedy dysponujemy już pewną wiedzą na dany temat. Nauka języka obcego przez osobę dorosłą jest w gruncie rzeczy dołączaniem nowych nazw do złożonej, ale istniejącej już i uporządkowanej siatki pojęć w naszym umyśle. Praca nad tłumaczeniem tekstu z języka obcego na język ojczysty z pomocą słownika czy nauczyciela doskonali bardziej język ojczysty i podczas nauki języka obcego nie powinno się na nią poświęcać czasu. O wiele efektywniejsze jest poznanie i „ożywienie” treści lekcji w języku ojczystym, a potem zapamiętywanie obcojęzycznych, lecz zrozumiałych już zwrotów.
  3. Czytaj dalej

8 faktów, czego konkretnie można oczekiwać po nauce metodą SITA?

Oczekiwania 1. Opanowania pamięciowego materiału językowego zawartego w kursie w około 90%.

Jedna część kursu językowego SITA to zestaw 10 lekcji w formie dialogów wprowadzających w przybliżeniu 700-800 nowych słów i zwrotów. Jedna część kursu traktowana jest jako pewna całość, po której przerobieniu można oceniać efekty nauki. Materiał językowy w ramach jednej części kursu prezentowany jest wielokrotnie, również w kolejnych lekcjach. Stosując metodę SITA, po zakończeniu takiej całości, pamiętamy od 80 do 100% jej zawartości. Ucząc się bardzo intensywnie, na przykład dzień po dniu po 2 i pół godziny przez 10 kolejnych dni efekt nauki ujawnia się jeszcze lepiej po upływie dwóch tygodni od zakończenia nauki. Czytaj dalej

5 powodów… dlaczego stosowanie
urządzenia SITA przyspiesza naukę?

Uczenie się jest elementem życia każdego człowieka, często całego życia. Zmieniające się okoliczności prowokują modyfikacje lub specjalizacje zawodowe, otoczenie wciąga w nowe pasje i zainteresowania. Powstaje potrzeba, aby uczyć się sprawnie i szybko – bez przerywania bieżących zajęć.

5 powodów1. Stosowanie urządzenia SITA ułatwia wprowadzenie organizmu w stan relaksu. W stanie relaksu mózg pracuje efektywniej: regularny oddech zapewnia lepsze natlenienie krwi, rozluźnienie mięśni pozwala jej swobodniej krążyć, w związku z tym włączają się do pracy takie struktury mózgu, które w stanie zwykłej aktywności pozostają niewykorzystane. Czytaj dalej

Otwórzmy bramy

BramaMetoda SITA pojawiła się w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku. W momencie, gdy wszystko się zmieniało i wiadomo było jedynie, że teraz to na pewno będzie lepiej.

SITA jest wynalazkiem niemieckiego wizjonera, który dostrzegł związek pomiędzy uhonorowanym Noblem odkryciem z dziedziny medycyny z 1981 roku opisującym pracę mózgu i okolicznościami, w jakich przyswajana jest nowa wiedza i umiejętności. Na własny koszt, oraz przy współpracy grupy osób, które zrozumiały jego pomysł, skonstruował urządzenie mające pomóc każdemu uczyć się łatwiej i szybciej, Czytaj dalej

Sekret Adama Małysza

Do osiągnięcia sukcesu w sporcie nie wystarczy talent i ciężka praca, najlepsze przygotowanie, ani rewelacyjna technika. Zawody sportowe są nie tylko sprawdzianem umiejętności, są również testem odporności psychicznej zawodników. Najlepsi – ci, którzy stają na podium są także mistrzami opanowania i radzenia sobie z napięciem. Co zrobić, żeby w tym decydującym momencie skoczyć najlepiej jak się potrafi, jak nie poddać się paraliżującemu napięciu?

Adam Małysz, czterokrotny medalista olimpijski, czterokrotny indywidualny mistrz świata i czterokrotny zdobywca Pucharu Świata, w jednym z wywiadów powiedział: Na stres nie ma uniwersalnej reguły, złotego środka. Wiele zależy od tego, w jakiej roli jedzie się na mistrzostwa. Zawodnik w formie jest pewny swego, ale wysokie oczekiwania zwiększają zdenerwowanie przed decydującymi momentami. Jeśli nie skaczesz dobrze, ludzie nie zwracają na Ciebie szczególnej uwagi i stres jest mniejszy. Ale z kolei w takiej sytuacji bardziej się chce wypaść jak najlepiej i z tego powodu popełnia się więcej błędów. I tak źle, i tak niedobrze.

Adam Małysz radzi sobie ze stresem… ucząc się języka niemieckiego. Nie uczy się jednak w tradycyjny sposób. Wykorzystuje do tego urządzenie SITA, które umożliwia mu zapamiętywanie w stanie relaksu. – Urządzenie SITA kupiłem jeszcze w trakcie współpracy z psychologiem Janem Blecharzem. Stosuję je już od kilku lat, pomaga mi ono zachować spokój przed najważniejszymi konkursami i znaleźć koncentrację przed skokiem. Urządzenie to umożliwia relaks i naukę języka w jednym, przy okazji postanowiłem więc podgonić trochę niemiecki. Na początku nie widziałem efektów nauki, muzyka relaksacyjna, nagrana na płytach z kursem języka, tak mnie uspokajała, że często zasypiałem. Dr Blecharz powiedział mi, żebym się tym nie martwił, bo wszystko jest w jak najlepszym porządku, nie dość że się relaksuję to dodatkowo uczę się języka. Potem miałem kilka razy dziwne wrażenie podczas rozmów z moim menedżerem Edim Federerem czy trenerem Heiznem Kuttinem, nagle okazywało się bowiem, że używam słówek, których znaczenia do końca nie znam. „Edi, rozumiesz co ja mówię?”- pytałem. A on na to, że sam jest zaskoczony tym, jak świetnie mi idzie po niemiecku. Dziś system SITA stosuję w wyjątkowych sytuacjach, zazwyczaj wtedy, gdy jestem bardzo niespokojny i rozstrojony przed startem. Języka nauczyłem się na tyle, że po konkursach regularnie zaczepiają mnie dziennikarze niemieckojęzyczni. SITA to metoda, którą poleciłbym wszystkim, którzy chcą samodzielnie nauczyć się języka oraz się zrelaksować.

AK

Noworoczne postanowienia

Gdy kończy się stary rok, a zaczyna nowy, niemal każdy z nas podejmuje trud zmiany swojego życia na inne, lepsze. Jest to czas postanowień noworocznych. Człowiek chciałby być młodszy, piękniejszy i mądrzejszy. Czyli w skrócie chce:

– schudnąć
– zacząć uprawiać jakiś sport
– nauczyć się porządnie angielskiego

Niestety, zapału i chęci wystarcza zwykle tylko na kilka pierwszych dni. Potem powracamy do złych, starych nawyków. Chociaż nikt z nas nie zakłada, że zamiast ćwiczyć lub biegać, wieczory będziemy leniwie spędzać na diecie ciasteczkowej, na kanapie przed telewizorem, to jednak zwykle tak się to kończy. Najgorsze, że gdy minie rok i znów podejmujemy wysiłek zmiany, to lista naszych noworocznych postanowień praktycznie się nie zmienia. Chcemy być szczuplejsi, bardziej wygimnastykowani i lepiej znać angielski. I tak rok za rokiem. Niezmiennie spotyka nas porażka. Dlaczego się tak dzieje?

Dlatego, że enigmatyczne „będę ćwiczył” lub „będę się uczył” to nie jest żadne postanowienie. To ulotne marzenie, to mrzonka. Nic więc dziwnego, że przegrywa w starciu z rzeczywistością. Aby postanowienie miało szansę realizacji, musi być wymierne i konkretne. Mieć swój harmonogram, którego się trzeba trzymać. Tyle a tyle, takich i takich ćwiczeń codziennie. Albo: codziennie przerobię jedną lekcję angielskiego. Plan musi być szczegółowy i realistyczny, a cząstkowe zadania proste i możliwe do wykonania.

Jednak nawet najlepszy plan nie zadziała, jeśli zabraknie woli do jego wdrożenia i wykonania. I to jest właśnie największy problem większości ludzi. Brak silnej woli. Nauka i ćwiczenia wymagają bowiem wysiłku i ciągłych wyrzeczeń. I to w imię czego? Nauka angielskiego jako cel jest bardzo mglista i mało pociągająca. Tymczasem cel musi być równie konkretny jak plan jego osiągnięcia. Zupełnie inaczej przecież uczy się człowiek, który wie, że za miesiąc czeka go egzamin lub zagraniczny wyjazd, a inaczej ktoś, kto tylko „chce się nauczyć”.

Dlatego właśnie chcę Ci zaproponować pewną metodę. To technika pozytywnej wizualizacji, która pomaga osiągnąć cel. Ludzie w większości przypadków nie wyobrażają sobie bowiem końcowych efektów swojego działania. Nie wiedzą, jak to będzie, gdy osiągną swój cel. Dlatego też zwykle go nie osiągają. Zapytajcie tych, który próbowali rzucić palenie. Początkowo negatywne efekty były tak przeważające, że cel zupełnie znikał z oczu i znów sięgali po papierosa.

Tymczasem metoda, którą Ci zaprezentuję, polega na uruchomieniu wyobraźni. Na wyobrażeniu sobie jak to będzie, kiedy osiągniesz zaplanowany przez siebie rezultat. Taka silna wizualizacja pozwala na przytłumienie początkowych, negatywnych efektów zmiany. Ciągle będziesz jasno i klarownie widział swój cel. To pomoże Ci przetrwać do momentu, kiedy dadzą o sobie znać pierwsze pozytywne efekty podjętego wysiłku. Wtedy już będzie łatwiej. Ta metoda naprawdę działa. Okazała się skuteczna w wielu przypadkach. Nie ma więc żadnego powodu, żeby nie zadziałała u Ciebie.

Po pierwsze więc, znajdź sobie jakieś spokojne miejsce. Usiądź wygodnie i odetchnij kilka razy głęboko. Rozluźnij się. Wyobraź sobie teraz, że siedzisz w ostatnim rzędzie dużej sali kinowej. Światło jest przytłumione, panuje lekki półmrok. Twarz muska Ci przyjemny wiatr. Gdzieś najwidoczniej jest otwarte okno. Nie widać też innych ludzi. Jest Ci wygodnie. Jesteś przyjemnie zrelaksowany.

Za chwilę zaczniesz oglądać film. Jest to film z Tobą w roli głównej. Cieszy Cię to. Już nie możesz się doczekać projekcji. Jeszcze zanim się zacznie, pomyśl o sytuacji, w której czułeś się silny i pewny siebie. Gdy odczuwałeś dumę z jakiegoś dokonania. Pozwól, by znów ogarnęło Cię to uczucie. Czujesz, jak błogie poczucie mocy rozprzestrzenia się po wszystkich zakamarkach Twojego ciała? Jesteś naprawdę niezwyciężony. Patrzysz z uśmiechem na ekran. Zaraz zacznie się film.

To film o tym, czego dokonasz, kiedy już nauczysz się angielskiego. Widzisz w nim siebie, jak płynnie i bez wysiłku rozmawiasz z obcokrajowcem, który Cię pyta o drogę. Nie musisz przy tym już machać rękami jak szalony. Udzielasz precyzyjnych wskazówek, pokazujesz drogę na mapie. W podziękowaniu, z uśmiechem dostajesz od niego adres e-mailowy i obietnicę, że jeśli kiedyś będziesz w Londynie, to on chętnie Ci się zrewanżuje. A juz za chwilę jesteś w pracy i rozmawiasz po angielsku przez telefon. Wszyscy współpracownicy wytrzeszczają na Ciebie oczy w niedowierzaniu. Sam szef też docenia Twoje umiejętności. Raz i drugi zostajesz poproszony o przetłumaczenie jakiegoś dokumentu. Potem towarzysz szefowi podczas ważnych negocjacji z zagranicznymi partnerami. Pniesz się w górę. Zarabiasz coraz więcej, coraz przyjemniej spędzasz czas.

Przygody filmowego bohatera wywołują błogi uśmiech na Twojej twarzy. Czujesz euforię. Przepełnia Cię moc. Przymknij teraz oczy i jeszcze raz zacznij oglądać ten film. Postaraj się, żeby obraz był możliwie autentyczny. Wprowadź więcej szczegółów. Dodaj też dotyk i zapach. Po kilku takich projekcjach, pomyśl znów o nauce angielskiego. Czy coś się zmieniło? Czy reagujesz inaczej? Jeżeli wszystko wykonałeś poprawnie, to zamiast obaw, że sobie nie poradzisz czy zniechęcenia czekającą Cię nauką, odczuwasz radosne oczekiwanie. To takie ekscytujące. Zobacz, ile możesz osiągnąć dzięki sile swojej wyobraźni!

Ruch to podstawa

Mózg dorosłego człowieka waży niecałe półtora kilograma, czyli około dwa procent masy całego ciała. Ale zużywa jedną czwartą tlenu i jedną piątą energii całego organizmu. Żaden inny organ nie zużywa aż tyle zasobów na swoje potrzeby. Stąd już starożytni wyznawali zasadę: „Ciało jest umysłem, a umysł jest ciałem”. To znaczy, że nie da się rozmawiać o jednym, w oderwaniu od drugiego. Nasze ciało ma swoje wymagania, i jeśli ich nie zaspokoimy, nie ma mowy o właściwej pracy umysłu. I vice versa. Kiedy umysł niedomaga, ciało również trapią choroby. To fantastyczny układ z niezwykle sprawnym biologicznym sprzężeniem zwrotnym.

 

Im więcej z kolei mózg ma energii i tlenu do dyspozycji, tym lepiej pracuje. Kiedy jesteśmy głodni albo przebywamy w dusznych i zadymionych pomieszczeniach, nie myśli się nam najlepiej. Już Rzymianie hołdowali zasadzie: „Solvitur albulando”, czyli rozwiązuj spacerując. Nie bez powodu. Jak zauważyli, ludzie spacerujący na świeżym powietrzu, poruszający się i głęboko oddychający, mają jaśniejsze umysły. Lepiej dostrzegają niuanse każdej sytuacji, a także szybciej odnajdują właściwe rozwiązania.

 

Starożytni Grecy mieli nawet swoją szkołę filozofów – perypatetyków. Prowadzili dyskusje przechadzając się wśród gajów oliwnych, w cieniu drzew, gdzie dochodziła ożywcza bryza znad morza. Nic dziwnego, że w takich warunkach Platon i Arystoteles stworzyli koncepcje, które przetrwały po kilkaset lat i dłużej. Kulistość Ziemi, świat składający się z atomów czy wielowymiarowość to idee, które przetrwały do dzisiaj i zostały twórczo rozwinięte przez współczesną naukę. Nie twierdzę oczywiście, że „spacerologia” jest panaceum na wszystko. Ale dotlenienie mózgu na pewno polepsza jego pracę.

 

Przybywa też coraz więcej dowodów na to, że uczenie się „całym sobą”, z wykorzystaniem wszystkich możliwości ciała i umysłu jest o wiele bardziej efektywne, niż uczenie się poprzez samo tylko patrzenie czy słuchanie. Właściwie dobrana aktywność ruchowa podczas przyswajania wiedzy przynosi o wiele lepsze efekty niż bierne słuchanie, ślęczenie nad podręcznikiem czy siedzenie przed ekranem komputera. Tym bardziej, że przeszło jedna trzecia ludzi to kinestetycy, dla których dotykanie, eksperymentowanie i działanie to najskuteczniejsza metoda nauki.

 

Popatrzmy na dzieci, które są mistrzami uczenia się. One najchętniej uczą się w ruchu, całym ciałem. Chłoną wiedzę wszystkimi zmysłami. To sprawdza się tak samo również w świecie dorosłych. Ruch fizyczny usprawnia działanie umysłu. Część mózgu odpowiedzialna za ruchy motoryczne naszego ciała (tzw. motor cortex) sąsiaduje bezpośrednio z częścią wykorzystywaną w procesach zapamiętywania. Jakość zapamiętywania wyraźnie spada, kiedy musimy siedzieć w ciszy i bezruchu. Sam ruch jednak automatycznie nie poprawia wyników uczenia się. Dopiero wzbogacenie wysiłku intelektualnego o uruchomienie wszystkich zmysłów wywiera odpowiedni efekt.

 

Połączenie aktywności fizycznej z zaangażowaniem możliwie wszystkich zmysłów polepsza jakość procesu uczenia się. Aktywność ruchowa powoduje aktywizację mózgu na wszystkich trzech poziomach: myślenia, czucia i działania. Ćwiczenia zwiększają też dopływ tlenu do mózgu. A tlen wraz z glukozą to paliwo dla szarych komórek. Proste ćwiczenia stymulują błyskawiczną komunikację pomiędzy półkulami mózgowymi. Pomagają się odprężyć i rozluźnić, zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

 

Aby więc dobrze myśleć, po pierwsze trzeba porządnie dotlenić mózg, czyli ruszać się, najlepiej na świeżym powietrzu. Po drugie, używać podczas nauki możliwie wielu zmysłów. Nie tylko słuchać, ale również głośno powtarzać, notować, gestykulować, rysować, pokazywać, sprzeczać się i eksperymentować. Takie uczenie się to przyszłość. W odróżnieniu od biernego siedzenia i walki z sennością podczas nudnego wykładu.