Jak uczymy się języków obcych?

Urządzenie SITASzybko, skutecznie i przyjemnie – tak brzmi pożądana odpowiedź na tytułowe pytanie. Bo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby męczyć się całymi latami po to, aby w końcu okazało się, że i tak niczego się nie nauczył, prawda?

Kiedy zaczynamy i co zrobić, jeśli zostaliśmy w tyle?
Kontakt z językiem obcym możemy nawiązać już jako dziecko. Przedszkole, czy wczesne klasy szkolne to znakomity moment, żeby dowiedzieć się, że istnieją inne języki i że ludzie nazywają te same rzeczy w inny sposób. W tym okresie uczymy się pojedynczych słów i bardzo prostych wyrażeń, głównie poleceń, sformułowań grzecznościowych, zwrotów oceniających. Możemy oczekiwać, że w efekcie regularnego kontaktu z językiem dziecko zapamięta je i będzie spontanicznie stosować w odpowiednich sytuacjach. Wczesne rozpoczęcie nauki języka obcego może mieć wpływ na kształtowanie poprawnej wymowy. Czytaj dalej

5 powodów dlaczego…
dobrze jest rozpocząć naukę od
poziomu 1 kursu podstawowego?

Kiedy podejmuje się naukę języka obcego po raz pierwszy, nie ma dylematu dotyczącego poziomu, od którego należy ją zacząć. Decyzja obejmuje metodę, częstotliwość i lokalizację zajęć, osobę nauczyciela, wielkość grupy. Inaczej jest, gdy do nauki wraca się po dłuższej przerwie. Wtedy powstaje pytanie: czy powtarzać poznany już kiedyś materiał, czy może kontynuować poznawanie go od miejsca, w którym zakończono poprzedni etap.

W przypadku nauki języka obcego odpowiedź zależy w pełni od celu, jaki zamierza się osiągnąć.

Metoda SITA to sposób na komunikację w języku obcym i prawie zawsze warto rozpocząć naukę od poziomu 1 kursu podstawowego.

1. Poziom pierwszy kursu zawiera podstawowe słowa używane podczas rozmowy na codzienne tematy w języku obcym.angielski
Słowa te zostały dobrane, aby ułatwić wyrażenie myśli, komunikowanie potrzeb i spostrzeżeń osobie uczącej się. Skuteczna komunikacja rozpoczyna się dużo wcześniej, niż zgromadzony zostanie pokaźny zasób słownictwa. Porozumienie bazuje raczej na poprawnym użyciu wyrazów często występujących w języku. Czytaj dalej

Parę słów o prawie autorskim

Prawo autorskie
Image courtesy of Kittisak at FreeDigitalPhotos.net

Prawo autorskie ustanowione zostało w związku z wyraźnym wyodrębnieniem się grupy ludzi aktywnych przede wszystkim intelektualnie, nie wytwarzających w procesie pracy żadnych dóbr materialnych, a jednak przynoszących społeczeństwu pożytek, pozytywnie ocenianą wartość. Powstało w celu zapewnienia takim osobom równoprawnego miejsca w grupie w zakresie zdobywania środków do życia, ochrony przed zdaniem na łaskę innych, a także możliwości budowania materialnych zasobów przeznaczonych do przekazania swojemu potomstwu. Twierdzenie powyższe odnosi się naturalnie do historii od czasów nowożytnych i wiąże się z rozwojem współczesnej cywilizacji. Czytaj dalej

Otwórzmy bramy

BramaMetoda SITA pojawiła się w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku. W momencie, gdy wszystko się zmieniało i wiadomo było jedynie, że teraz to na pewno będzie lepiej.

SITA jest wynalazkiem niemieckiego wizjonera, który dostrzegł związek pomiędzy uhonorowanym Noblem odkryciem z dziedziny medycyny z 1981 roku opisującym pracę mózgu i okolicznościami, w jakich przyswajana jest nowa wiedza i umiejętności. Na własny koszt, oraz przy współpracy grupy osób, które zrozumiały jego pomysł, skonstruował urządzenie mające pomóc każdemu uczyć się łatwiej i szybciej, Czytaj dalej

5 powodów dlaczego nauka języka obcego metodą SITA przeznaczona jest dla osób powyżej 12 roku życia

Dzieci na placu zabaw

Granica 12 lat jest granicą umowną i nic nie stoi na przeszkodzie, aby wypróbować działanie metody SITA również u młodszych osób. Istnieją jednak przesłanki aby twierdzić, że lepsze efekty osiągną osoby powyżej 12 roku życia.
1. Metoda SITA bardzo dobrze sprawdza się przy nauce samodzielnej. Podjęcie takiej nauki wymaga świadomej, przemyślanej decyzji i woli dążenia do określonego celu. W przypadku dzieci decyzja nie wynika najczęściej z własnej potrzeby, lecz jest uwarunkowana wolą opiekunów. Czytaj dalej

Noworoczne postanowienia

Gdy kończy się stary rok, a zaczyna nowy, niemal każdy z nas podejmuje trud zmiany swojego życia na inne, lepsze. Jest to czas postanowień noworocznych. Człowiek chciałby być młodszy, piękniejszy i mądrzejszy. Czyli w skrócie chce:

– schudnąć
– zacząć uprawiać jakiś sport
– nauczyć się porządnie angielskiego

Niestety, zapału i chęci wystarcza zwykle tylko na kilka pierwszych dni. Potem powracamy do złych, starych nawyków. Chociaż nikt z nas nie zakłada, że zamiast ćwiczyć lub biegać, wieczory będziemy leniwie spędzać na diecie ciasteczkowej, na kanapie przed telewizorem, to jednak zwykle tak się to kończy. Najgorsze, że gdy minie rok i znów podejmujemy wysiłek zmiany, to lista naszych noworocznych postanowień praktycznie się nie zmienia. Chcemy być szczuplejsi, bardziej wygimnastykowani i lepiej znać angielski. I tak rok za rokiem. Niezmiennie spotyka nas porażka. Dlaczego się tak dzieje?

Dlatego, że enigmatyczne „będę ćwiczył” lub „będę się uczył” to nie jest żadne postanowienie. To ulotne marzenie, to mrzonka. Nic więc dziwnego, że przegrywa w starciu z rzeczywistością. Aby postanowienie miało szansę realizacji, musi być wymierne i konkretne. Mieć swój harmonogram, którego się trzeba trzymać. Tyle a tyle, takich i takich ćwiczeń codziennie. Albo: codziennie przerobię jedną lekcję angielskiego. Plan musi być szczegółowy i realistyczny, a cząstkowe zadania proste i możliwe do wykonania.

Jednak nawet najlepszy plan nie zadziała, jeśli zabraknie woli do jego wdrożenia i wykonania. I to jest właśnie największy problem większości ludzi. Brak silnej woli. Nauka i ćwiczenia wymagają bowiem wysiłku i ciągłych wyrzeczeń. I to w imię czego? Nauka angielskiego jako cel jest bardzo mglista i mało pociągająca. Tymczasem cel musi być równie konkretny jak plan jego osiągnięcia. Zupełnie inaczej przecież uczy się człowiek, który wie, że za miesiąc czeka go egzamin lub zagraniczny wyjazd, a inaczej ktoś, kto tylko „chce się nauczyć”.

Dlatego właśnie chcę Ci zaproponować pewną metodę. To technika pozytywnej wizualizacji, która pomaga osiągnąć cel. Ludzie w większości przypadków nie wyobrażają sobie bowiem końcowych efektów swojego działania. Nie wiedzą, jak to będzie, gdy osiągną swój cel. Dlatego też zwykle go nie osiągają. Zapytajcie tych, który próbowali rzucić palenie. Początkowo negatywne efekty były tak przeważające, że cel zupełnie znikał z oczu i znów sięgali po papierosa.

Tymczasem metoda, którą Ci zaprezentuję, polega na uruchomieniu wyobraźni. Na wyobrażeniu sobie jak to będzie, kiedy osiągniesz zaplanowany przez siebie rezultat. Taka silna wizualizacja pozwala na przytłumienie początkowych, negatywnych efektów zmiany. Ciągle będziesz jasno i klarownie widział swój cel. To pomoże Ci przetrwać do momentu, kiedy dadzą o sobie znać pierwsze pozytywne efekty podjętego wysiłku. Wtedy już będzie łatwiej. Ta metoda naprawdę działa. Okazała się skuteczna w wielu przypadkach. Nie ma więc żadnego powodu, żeby nie zadziałała u Ciebie.

Po pierwsze więc, znajdź sobie jakieś spokojne miejsce. Usiądź wygodnie i odetchnij kilka razy głęboko. Rozluźnij się. Wyobraź sobie teraz, że siedzisz w ostatnim rzędzie dużej sali kinowej. Światło jest przytłumione, panuje lekki półmrok. Twarz muska Ci przyjemny wiatr. Gdzieś najwidoczniej jest otwarte okno. Nie widać też innych ludzi. Jest Ci wygodnie. Jesteś przyjemnie zrelaksowany.

Za chwilę zaczniesz oglądać film. Jest to film z Tobą w roli głównej. Cieszy Cię to. Już nie możesz się doczekać projekcji. Jeszcze zanim się zacznie, pomyśl o sytuacji, w której czułeś się silny i pewny siebie. Gdy odczuwałeś dumę z jakiegoś dokonania. Pozwól, by znów ogarnęło Cię to uczucie. Czujesz, jak błogie poczucie mocy rozprzestrzenia się po wszystkich zakamarkach Twojego ciała? Jesteś naprawdę niezwyciężony. Patrzysz z uśmiechem na ekran. Zaraz zacznie się film.

To film o tym, czego dokonasz, kiedy już nauczysz się angielskiego. Widzisz w nim siebie, jak płynnie i bez wysiłku rozmawiasz z obcokrajowcem, który Cię pyta o drogę. Nie musisz przy tym już machać rękami jak szalony. Udzielasz precyzyjnych wskazówek, pokazujesz drogę na mapie. W podziękowaniu, z uśmiechem dostajesz od niego adres e-mailowy i obietnicę, że jeśli kiedyś będziesz w Londynie, to on chętnie Ci się zrewanżuje. A juz za chwilę jesteś w pracy i rozmawiasz po angielsku przez telefon. Wszyscy współpracownicy wytrzeszczają na Ciebie oczy w niedowierzaniu. Sam szef też docenia Twoje umiejętności. Raz i drugi zostajesz poproszony o przetłumaczenie jakiegoś dokumentu. Potem towarzysz szefowi podczas ważnych negocjacji z zagranicznymi partnerami. Pniesz się w górę. Zarabiasz coraz więcej, coraz przyjemniej spędzasz czas.

Przygody filmowego bohatera wywołują błogi uśmiech na Twojej twarzy. Czujesz euforię. Przepełnia Cię moc. Przymknij teraz oczy i jeszcze raz zacznij oglądać ten film. Postaraj się, żeby obraz był możliwie autentyczny. Wprowadź więcej szczegółów. Dodaj też dotyk i zapach. Po kilku takich projekcjach, pomyśl znów o nauce angielskiego. Czy coś się zmieniło? Czy reagujesz inaczej? Jeżeli wszystko wykonałeś poprawnie, to zamiast obaw, że sobie nie poradzisz czy zniechęcenia czekającą Cię nauką, odczuwasz radosne oczekiwanie. To takie ekscytujące. Zobacz, ile możesz osiągnąć dzięki sile swojej wyobraźni!